sobota, 7 marca 2015

Rozdział drugi

****DOLLY****


Do moich uszu doszły pierwsze kroki stawiane przez nowego ucznia. Szmery w momencie ucichły. Wzrok utkwiłam w swoich paznokciach, których ciemny lakier wydawał się teraz niezwykle interesujący. Jednak cały czas miałam dziwne wrażenie, że jestem obserwowana. To nie było zwykłe, pogardliwe lub wyśmiewające spojrzenie uczni.. Czułam, jakby ktoś wzrokiem próbował zlustrować całą moją osobę. Zobaczyć, co kryje za smutnymi oczami, bladą cerą. Mimowolnie podniosłam wzrok w górę i zobaczyłam go..
Patrzył na mnie, ignorując słowa nauczyciela, mdlejące na jego widok dziewczyny. Moje serce zaczęło bić szybciej i jakieś dziwne, nieznane mi dotąd uczucie, przejęło całe moje ciało. Analizował mnie. Wszystko po kolei. Oczy. Usta. Jego wzrok wydawał się obojętny, a jednak miał w sobie coś niesamowitego.  Jedyne, co byłam w stanie teraz słyszeć, to przyspieszajcy z każdą sekundą rytm serca. Cały czas miał utkwiony wzrok we mnie, a ja nie potrafiłam spuścić swojego. Miałam wrażenie, jakby coś nie pozwalało mi tego zrobić. Czułam się, jak w transie. Oddech stawał się szybszy. Obojętny na otaczającą go rzeczywistość, ruszył w moim kierunku. Dopiero teraz odwróciłam głowę w stronę okna, jednak cały czas towarzyszyło mi jego spojrzenie. Czułam go na sobie.
-Mogę usiąść ? -usłyszałam jego zachrypnięty, noski głos. Nie potrafiąc z siebie wydusić ani jednego słowa, pokiwałam tylko głową. Usłyszałam charakterystyczny dźwięk odsuwanego krzesła, po czym jego osoba znalazła się tylko parę centymetrów od mojej. Jego zapach był powalający - piżmo. Zamknęłam oczy, a cały mój organizm przeszły jego perfumy.  W tym momencie walczyłam sama ze sobą, aby tylko na niego nie spojrzeć. Wybawił mnie nauczyciel, zaczynając lekcję
.

-Jestem Zayn, a Ty ? -ponownie usłyszałam jego głos. Nie podniosłam jednak wzroku znad zeszytu. Starałam się go ignorować...nie zwracać zbytniej uwagi.  To było cholernie trudne.
-Nie słyszałaś ? Zadałem Ci pytanie -dodał ostrzej, jednak ja pozostawałam nieugięta. Nagle poczułam mocne szarpnięcie za nadgarstek, a długopis wypadł mi z ręki, upadając na podłogę. Spojrzałam na niego.
-Nienawidzę, gdy ktoś mnie ignoruje -syknął, zaciskając uścisk na dłoni. Cicho jęknęłam z bólu.
-Dolly..mam na imię Dolly -szepnęłam -A to mnie boli -dodałam. Jego ręka automatycznie rozluźniła się pod wpływem moich słów. Mój wzrok cały czas utkwiony był w jego torsie, któy nerwowo podnosił się i opadał, a teraz oddech wracał do normalnego toru.

Ostrożnie cofnęłam dłoń, odwracając wzrok, chowając twarz za ciemnymi włosami.
Powoli odsunęłam krzesło, chcąc podnieść długopis. Schyliłam się i właśnie w tym samym momencie, kiedy miałam za niego złapać, zetknęłam się z ręką chłopaka. W pierwszej chwili znieruchomiałam, jednak zaraz drżące palce podwinęłam w dół. Znowu poczułam jego spojrzenie na sobie. Usłyszałam cichy śmiech Malika, po czym wyprostowałam się, kiedy to on ujął rzecz, znajdującą się na podłodze.
-Masz bardzo zimne dłonie -złapał za jedną, podając długopis. Pochyliłam głowę jak najniżej się dało, aby tylko włosy zakryły zaróżowione policzki, pod wpływem dotyku.
-Patrz na mnie, kiedy do Ciebie mówię -złapał za mój podbródek, pewnym i mocnym ruchem obracając go w swoją stronę. Automatycznie podniosłam wzrok, patrząc w jego oczy. Zamarłam. Pierwszy raz w życiu widziałam, żeby ktoś miał taki kolor tęczówek. One nie były brązowe...raczej czekoladowe i do tego takie duże, obtoczone wachlarzem długich, ciemnych rzęs. Pełne, czerwone usta, lekko teraz rozchylone, zdawały się idealne. Delikatny zarost, zdobiący jego policzki i brodę, dodawały mu nieco lat. Wcale nie wyglądał na 17 .. Lustrował moją twarz wzrokiem. W końcu zatrzymał się na moim spojrzeniu, utkwionym w nim. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. To było silniejsze ode mnie.
Chłopak ujął w dłoń jeden z kosmyków moich włosów, spadających na twarz, po czym założył go za ucho. Lekki róż wkradł się na moje policzki, a on odruchowo przygryzł dolną wargę.
Cała jego osoba wydawała się inna, od tych wszystkich, które znałam do tej pory. Był wyjątkowo tajemniczy, a można by nawet powiedzieć, że niebezpieczny. Skórzana kurtka, tatuaże, zarost, te perfumy, którymi maskował smród papierosów.. to wszystko dawało mu obliczę niegrzecznego. Niby dziewczyny to kręci, jednak u mnie wywoływało tylko strach.
Z niekomfortowej dla mnie sytuacji wyrwał mnie dzwonek na przerwę. Wybudzona z amoku, nagłym ruchem obróciłam głowę w inną stronę, łapiąc za torbę i wybiegając klasy.

Siedząc w zapchanym busie, moją głowę przejmował Zayn... tylko dlaczego ? Dlaczego zawracam sobie głowę chłopakiem, którego nie znam ? Który i tak nigdy nie zainteresuje się moją osobą ? Cichy oddech wydostał się z moich ust, po czym wstałam, udając się do wyjścia. Wolnym krokiem ruszyłam z przystanku w stronę domu.
Przekręciłam klucz w zamku, łapiąc za klamkę, która poddała mi się, pod wpływem ciężaru. Zatrzasnęłam drzwi nogą, po czym poczłapałam na górę, do swojego pokoju. Rzuciłam torbę na podłogę, kładąc się na łóżku. Spojrzałam w sufit. Tak bardzo cieszyłam się, że dziś był piątek. Lekki uśmiech wkradł się na moją twarz, po czym złapałam za telefon i weszłam w spis ostatnich połączeń. Wybrałam "Mama" i przyłożyłam urządzenie do ucha. Czekałam na połączenie, kiedy w słuchawce odezwał się ciepły i pogodny głos mamy.
-Coś się stało Skarbie ? -zadała mi pospiesznie pytanie. Chciałam się jej poradzić, ale doskonale wiedziałam, że nie mam na co liczyć.. była zbyt zajęta na moje "głupoty".
-Nie.. nic.. chciałam tylko zapytać, kiedy wrócicie do domu -szepnęłam ledwo słyszalnie.
-Właśnie o to chodzi, że będziemy dopiero jutro wieczorem -odparła -Jedziemy jeszcze na targi. Bardzo Cię przepraszam, córeczko -dodała.
-Nic się nie stało -odpowiedziałam jej już z automatu. Właściwie, to nie wiem, po co w ogólnie dzwoniłam. Zawsze w piątkowe wieczory jest ta sama śpiewka. Normalni nastolatkowie by się z tego cieszyli. Idealna okazja, do wyprawienia głośnej imprezy lub wypadu do klubu, zapchanego napalonymi kolesiami. Jednak ja taka nie byłam. Pospiesznym ruchem rozłączyłam się, odkładając telefon na szafkę.
Postanowiłam się trochę zrelaksować.. trochę odpocząć.. Odkręciłam kran z ciepłą wodą w łazience, która stopniowo zaczęła napełniać wannę. Zapaliłam świeczki, a pomieszczenie w mgnieniu oka napełniło się ich słodką wonią. Powoli zaczęłam ściągać z siebie ubrania, po czym zanurzyłam się ciepłej cieczy, która sprawiła, że nareszcie poczułam się dobrze. Włosy spięłam w luźnego koka, wlewając do wody malinowy płyn, idealnie komponujący się z zapachem świeczek. Dodatkowa piana zakryłam moje nagie ciało, a ja zamknęłam oczy, opierając głowę o kafelki wanny. Pół mrok panujący w pomieszczeniu, słodka woń, ciepło.. to wszystko sprawiało, że moje napięte mięśnie powoli zaczęły się rozluźniać.
Po 30 minutowej kąpieli, wyszłam z wanny, szczelnie zawijając ciało w miękki ręcznik. Postawiłam pierwsze kroki bosych stóp na ziemnej posadzce, przez co na mojej twarzy pojawił się lekki grymas. Ponownie weszłam do pokoju, zapaliłam lampkę nocną, włączyłam muzykę. Usiadłam na łóżku, ciało kremując balsamem. Rozpuściłam włosy, rozczesując je, po czym złapałam za czarną, koronkową bieliznę i otworzyłam szafę, zasłaniając nagie ciało jej drzwiami. Ubrałam się, rzucając ręcznik na łóżko. Założyłam dużą koszulkę, sięgającą mi do ud, po czym usłyszałam dźwięk przychodzącego SMSa. Ujęłam urządzenie w dłonie, przesuwając palcem po ekranie. Znieruchomiałam, czytając jego treść...

OD: NIEZNANY
Pięknie wyglądasz w tej bieliźnie ;* świetny pokaz Skarbie. Następnym razem nie zapomnij zasłonić okien
XOXO ZAYN
Zaniemówiłam. Upuściłam telefon, podbiegając do okna.

Spojrzałam na ulicę, zauważając ciemny samochód, zaparkowany po drugiej stronie jezdni. O jego maskę opierał się... Zayn. Momentalnie zasłoniłam okna, ponownie łapiąc za telefon.

DO: NIEZNANY
Skąd masz mój numer ? Skąd wiesz gdzie mieszkam ?!

Nacisnęłam "WYŚLIJ" czekając na odpowiedź, jednak jej nie otrzymałam...


Od Autorki:
Witam Skarby :) Drugi jest i powiem szczerze, że jestem z niego baaardzo zadowolona ♥
Mam nadzieję, że Wam również przypadł do gustu :) Zachęcam Was do komentowania, gdyż każdy taki jeden wpis jest dla mnie niezwykła motywacją i inspiracją ! ♥
Do następnego ; *


niedziela, 1 marca 2015

Rozdział pierwszy

****DOLLY****



<BEEP ! BEEP ! BEEP !>

Szybkim ruchem ręki wyłączyłam budzik, który nieznośnie dawał mi o sobie znać. Powoli otworzyłam, jeszcze zaspane, oczy i głęboko westchnęłam. Spojrzenie utkwiłam w śnieżnobiałym suficie, rozmyślając nad kolejnym dniem tortur. Codzienna rutyna.
Leniwie usiadłam na łóżku, opuszczając bose stopy na szary dywan, leżący w moim pokoju.
Ciepłe promienie październikowego słońca opierały się
na moich bladych policzkach. Rozejrzałam się dookoła. Niby to mój pokój, niby miejsce tajemnic, radości i smutków, a tak mało go znam. Tak mało znam samą siebie .. to w tym wszystkim jest najgorsze.
Pełnym gracji ruchem wstałam, przeczesując włosy dłonią. Wolnym krokiem powędrowałam do łazienki, stając przed lustrem i w nie spoglądając. Jedyne co udało mi się zauważyć, to wielkie, błękitno niebieskie oczy przepełnione smutkiem. Często zastanawiałam się, kiedy to wszystko się skończyło ? Kiedy z zawsze uśmiechniętej dziewczyny zamieniłam się w zamkniętą w sobie Doll ? Z moich ust wydostał się długi, przeciągły oddech. Wszyscy zawsze mi powtarzali, że nie warto się przejmować, że nie warto zaprzątać sobie głowę błahostkami, a ja tylko grzecznie potakiwałam głową, przekonana, że COŚ nigdy mnie nie dotknie. A teraz? Z biegiem tego czasu wiem, że łatwo się mówi, ale z wykonaniem tego jest już o wiele, wiele gorzej... Czasami bardzo bym chciała wrócić do przeszłości i wszystko naprawić. Gdybym tylko mogła to zrobić, losy potoczyłyby się o wiele inaczej, no ale cóż.. stało się i nic ani nikt tego już nie zmieni...
Przemyłam twarz lodowatą wodą, która ponownie sprowadziła mnie do szarego świata rzeczywistości, na małą chwilę pozwalając zapomnieć. Przebrałam się, długie rzęsy podkreśliłam czarną maskarą, która jeszcze bardziej uwydatniła kolor tęczówek. Włosy rozczesałam i pozostawiłam rozpuszczone, jak zawsze. Szybkim krokiem zbiegłam na dół i jedyne, co mnie w tym momencie otaczało, to pustka i cisza...Zamknęłam oczy powstrzymując się od płaczu. Szczerze ? Nawet nie wiem, czy miałabym jeszcze czym płakać..
Podeszłam do szafki, wyciągając z niej bladoróżową miseczkę, do której wsypałam kukurydziane płatki. Wszystko zalałam letnim mlekiem i postawiłam na drewnianej tacce. Ujęłam ją w dłonie i powędrowałam do salonu. Usiadłam na kanapie, szczelnie okrywając się kocem i stawiając podkładkę z jedzeniem na kolanach. Włączyłam telewizję, przeskakując z kanału na kanał i usiłując się skupić nad czymś konkretnym, jednak moje myśli były daleko od teraźniejszości, błąkając gdzieś za oknem.  Z zamyśleń wyrwały mnie pierwsze nuty mojej ulubionej piosenki, która przerwała nieznośną ciszę, wywołując na mojej twarzy lekko widoczny uśmiech. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, zrywając się z miejsca. Koc powędrował na podłogę, a telewizja ucichła. Złapałam za czarną ramoneskę, torbę i klucze, po czym z hukiem wybiegłam z domu.
-Cholera.. -mruknęłam, kiedy zobaczyłam odjeżdżający autobus. Niby nie miałam daleko, ale londyńska pogoda nigdy nie jest dla mnie łaskawa. W chwilę później poczułam pierwsze krople deszczu, które zmoczyły moją bladą skórę. Wyciągnęłam z torby parasol, po czym wolny, krokiem ruszyłam przed siebie.
Stanęłam przed wielkim budynkiem, którego wszyscy mięli w zwyczaju nazywać "budą". Zastanawiałam się, czy mam siłę na kolejną dawkę wyzwisk i pomiatania. Przekroczyć próg ? Uciec ? Nie byłam w stanie odpowiedzieć, ale mimowolnie stawiałam kroki przed siebie. Nagle poczułam silne szturchnięcie, a moja torba wylądowała na podłodze, tym samym ukazując całą swoją zawartość.
-Patrz jak łazisz niezdaro ! -usłyszałam nad sobą prychnięcie któregoś z uczniów. Zaczyna się..

*******
Usłyszałam dzwonek na lekcję, więc pospiesznie wyjęłam potrzebną książkę z szafki, biegnąc do klasy. Zajęłam swoje stałe, samotne miejsce w drugiej ławce, po lewej stronie pod oknem. Uwielbiałam tu siedzieć. Kiedy nudziła mnie lekcja, spojrzenia zatapiałam we wszystkim, co znajdywało się na zewnątrz. Mały uśmiech wywoływały biegające i bawiące się dzieci, pozwalające myślami wrócić do przeszłości. Kiedyś miejsce obok mnie zawsze było zajęte przez moje przyjaciółki, jednak teraz ? Po tym co się stało, wszyscy się ode mnie odwrócili, a ja zatonęłam w książkach, zyskując miano szkolnego kujona.
Na ziemie sprowadził mnie głos nauczyciela chemii, wchodzącego do klasy. Przywitał się z nami, po czym dodał, że ma dla nas ważną wiadomość.
-Kochani, jak już wiecie  lub nie, do naszej szkoły doszedł nowy chłopak -posłał nam ciepły uśmiech. No tak..coś obiło się o moje uszy, ale... -Mam nadzieję, że przyjmiecie go tu z uśmiechem na twarzy -dodał. Westchnęłam cicho, słysząc szmery w sali, wywołane osobą, owego nieznajomego. Mnie to jakoś nie przejęło, bo już wiedziałam, że jestem spalona.
-Przywitajcie więc pana Malika -usłyszałam głos nauczyciela, ukradkiem spoglądając na drzwi, jednak nikt się nie pojawił.
-Panie Malik ? Potrzebuje pan pisemnego zaproszenia ? -odezwał się nieco ostrzej pan Smith. I właśnie w tym momencie dostrzegłam cień w wejściu, szybko spuszczając wzrok.


Od Autorki : Witam Kochani ! Pierwszy rozdział nareszcie się pojawił :) Wiem, że krótki i bez składu i ładu, ale i tak cieszę się, że udało mi się coś napisać :) Mam nadzieję, że się Wam spodoba, a swoją opinię wyrazicie w komentarzach ! :* Obiecuję, że następne chapters będą już o wiele, wiele ciekawsze :) Zapraszam Was również na mojego innego bloga o Harrym --- > Stay With Me Forever

czwartek, 5 lutego 2015

Wstęp !

Cześć !

Nazywam się Diana Foster, ale odkąd pamiętam, wszyscy mówią na mnie Dolly. Mam szesnaście lat i mieszkam w Londynie wraz z rodzicami. Uczęszczam do pierwszej klasy licealnej, a oto moja historia...
Jak każda nastolatka pochłonięta jestem, a raczej byłam, marzeniami. Dlaczego byłam ?
Wiele przejść, mało wsparcia, przez co zamknęłam się w sobie. Z każdego dnia na dzień stawałam się coraz bardziej nieśmiała, wszyscy odsunęli się ode mnie, straciłam przyjaciół i tak z żywiołowej dziewczyny zostałam sama...Pochłonęła mnie nauka, książki, przez co zyskałam miano kujona.
Od zawsze marzyłam o księciu z bajki na białym rumaku, o samych szczęśliwych chwilach, ale brutalne życie napisało dla mnie inny scenariusz..
Jednak.. jeden moment, jedna osoba, a wszystko diametralnie się zmienia.. Strach.. łzy.. szczęście..miłość..

Jak potoczy się moja historia ? Odnajdę szczęście ? Zakocham się ? A może sprowadzę na siebie kłopoty ?